Ogród i biblioteka – dwa światy, jedno życie

Ogród i biblioteka – dwa światy, jedno życie

Zacznę od prostego wyznania: choć przyszło mi żyć w epoce „multi-global-super”, nie potrafię wymyślić nic ponad to, co już dawno odkrył Cyceron. Bo – tak jak on – wierzę, że „do szczęścia potrzeba ogrodu i biblioteki”.

W czasach Internetu, sztucznej inteligencji i turystyki kosmicznej, to może brzmieć naiwnie. Ale pozwólcie, że spróbuję polemizować z tymi, którzy uważają, że w ogrodzie gryzą komary, a książki to tylko strata czasu. Umberto Eco powiedział kiedyś, że „kto czyta książki, żyje podwójnie” – i ja się pod tym podpisuję.

Jak dziś żyć podwójnie?

W świecie ludzi pędzących na oślep, zapatrzonych w ekrany, przekonanych, że wiedzą wszystko, bo są „na bieżąco” – trudno o czas na prawdziwe życie, nie mówiąc już o tym „podwójnym”. Świadomość własnych myśli, refleksja, wyobraźnia – to wszystko kurczy się, gdy nieustannie produkujemy treści, a nie zadajemy sobie trudu, by coś zrozumieć.

A przecież książka – jak zauważył Cyceron – to najlepszy przyjaciel człowieka, a biblioteka – świątynia jego myśli.

Moja świątynia i mój ogród

W mojej bibliotece panuje błogosławiona cisza. To tam, przy ołtarzu zbudowanym z liter i emocji, składam w ofierze swój trud, swoje pytania, swoją pasję. W zamian otrzymuję coś bezcennego – drugie życie.

Gdy zmęczą się oczy, umysł nasyci słowami, a dusza rozbrzmi melancholią i zachwytem, otwieram drzwi do ogrodu. Siadam pod wierzbą, wśród ziół i cieni, i wiem, że to właśnie tu jestem bezpieczna. Z książką w dłoni, w hamaku, ruszam w kolejną podróż – tam, gdzie jeszcze mnie nie było.

Ryszard Kapuściński mawiał: „nie ogarniam świata”. Ja też nie. Ale pragnę, by świat ogarnął mnie.

Książki to nie ucieczka – to powrót do siebie

Ktoś może zapytać: jakie drugie życie? Jakie szczęście? Przecież są tacy, którym książki pomieszały w głowie – wystarczy wspomnieć Fausta czy Kordiana. Ale to nie o to chodzi. Nie czytamy, by żyć cudzym życiem, ale by lepiej zrozumieć własne.

Jarosław Iwaszkiewicz mawiał: „Powiedz mi, jakie książki masz w domu, a powiem ci, kim jesteś”. Dodałabym: – pod warunkiem, że je przeczytałeś.

Czytanie to odkrywanie, a biblioteka – to labirynt. Im dalej idziesz, tym bardziej pragniesz iść dalej. Choć z każdą książką rośnie świadomość, że nigdy nie poznasz ich wszystkich, ta tęsknota staje się najpiękniejszą podróżą.

Cisza, która niepokoi

Dlaczego biblioteki – skarbnice tajemnic – są dziś tak puste? Być może dlatego, że cisza, którą w sobie niosą, zmusza do myślenia. A to wielka odwaga – stanąć twarzą w twarz z samym sobą.

Niektórzy wolą hałas galerii handlowych niż milczenie własnych myśli. Może to dlatego, że książki potrafią powiedzieć nam o nas coś, na co nie jesteśmy gotowi. Może właśnie dlatego wielu z nas ucieka.

Ale ja nie uciekam. Ja wybieram bibliotekę.

I wierzę, że dopóki będą ludzie, których marzeniem jest biblioteka z drzwiami wiodącymi do ogrodu, dopóty trwać będzie nasze człowieczeństwo. Bo – jak pisał Wacław Potocki – „to trwa do skonu świata, co na papier wlezie.”

Dziś książki są dostępne jak nigdy wcześniej. Tajemnice wszechświata trafiają pod strzechy. Pozostaje tylko pytanie: czy to wystarczy, aby myśl ludzka żyła wiecznie?

Każdy ma wybór.

Ja – Renata Diakow – wybieram książki.
Wybieram ogród.
Wybieram ciszę.
Wybieram podwójne życie.