Kiedy Sokrates powiedział, że „puste worki nadyma wiatr, bezmyślnych ludzi – próżność”, nie znał jeszcze współczesnych korporacji, mediów społecznościowych i „instagramowej” duchowości. A może znał? Bo przecież natura człowieka aż tak bardzo się nie zmienia – zmieniają się tylko kostiumy i scenografia.

W tym wpisie zapraszam Cię do refleksji nad tym, czym naprawdę jest wartość człowieka, jak ego potrafi wypaczyć relacje, dlaczego często jesteśmy zmuszani do grania ról, które nas duszą… oraz co z tym wszystkim wspólnego ma Gieorgij Gurdżijew i danie numer 78 z amerykańskiej restauracji.

Dlaczego tak rzadko rozmawiamy ze sobą „jak równy z równym”?
Co sprawia, że nie potrafimy zaakceptować siebie i innych bez masek i ról?
Czemu tak wielu ludzi nadal wierzy, że „wartość” mierzy się funkcją, tytułem, albo metką na ubraniu?


Ostatnio do mojego domu zawitała znajoma i przywiozła ze sobą książkę. Gdy tylko zapach kawy wypełnił pokój, rozpoczęłam lekturę, która szybko stała się… rozmową. Moją rozmową z panem Gieorgijem Iwanowiczem Gurdżijewem.

Na początku onieśmielił mnie swoim niepokornym spojrzeniem i dziwacznym słownictwem. Ale po chwili zorientowałam się, że jego ekscentryczność to forma specyficznego, może nieco szorstkiego, ale jakże prawdziwego humoru. I ruszyliśmy we wspólną podróż.

Rozmawialiśmy o tym, jak ludzie wciąż – mimo równości szans i upadku dawnych klas społecznych – potrafią zachowywać się albo z pychą, albo z udawaną pokorą. Rzadko widzimy autentyczną rozmowę dwóch równorzędnych dusz. Zamiast tego – gra.

Czasem ego przejmuje kontrolę, a człowiek, który sprawuje jakąś funkcję, zaczyna traktować innych z protekcjonalnością. A ci, którzy nie chcą konfrontacji, przyjmują postawę uniżoną, podszytą lękiem, udawaną lojalnością czy – nazwijmy rzeczy po imieniu – wazeliniarstwem.

Gurdżijew podsunął mi anegdotę. Otóż odwiedził kiedyś restaurację, gdzie menu zawierało… 78 dań. Zdumiało go to – czy naprawdę kuchnia ma aż tyle garnków i kucharzy? Poprosił kelnera o pokazanie zaplecza. I co zobaczył? Jednego kucharza, jedną patelnię i puszki. Danie numer 78 – pięknie podane, drogie, eleganckie – okazało się jedynie odgrzewaną konserwą.

Jak często w życiu jesteśmy właśnie tak karmieni?

Jak często ktoś odgrzewa dla nas stare schematy, wtłacza w rolę, a potem podaje to wszystko na złotym talerzu, każąc jeszcze zapłacić wdzięcznością, uległością albo posłuszeństwem?

Podobnie dzieje się w świecie religii, wiary i wartości. Wierzymy w Boga, deklarujemy miłość bliźniego, śpiewamy chórem o przebaczeniu… ale gdy przychodzi prawdziwa próba – chowamy urazy, oceniamy, potępiamy. A potem udajemy, że wszystko gra.

Jak mówił Platon: „Za największego wroga ludzie mają tego, kto mówi im prawdę.”

I właśnie dlatego ludzie tacy jak Gurdżijew, którzy potrafią „zajrzeć do kuchni” życia i powiedzieć głośno, co widzą, są zadziobywani. To mechanizm obronny społeczeństwa przed konfrontacją z prawdą.

Ale… jeśli masz odwagę – nie tylko usłyszysz tę prawdę, ale uczynisz z niej wewnętrzny kompas.